|
Odwrócenie biegunów
Sprawa jest bardziej skomplikowana. Wydarza się nie tylko poslizg
skorupy ziemskiej, ale równiez odwrócenie się biegunów. Ziemia zaczyna
obracac się w przeciwnym kierunku niz dotychczas! Nieszczescie, jakiego
nie mozna sobie wyobrazic. Spójrzcie tylko na liczby. Obwód równika
wynosi okolo 40 000 kilometrów. Jako ze Ziemia robi calkowity obrót w
ciagu 24 godzin, oznacza to, że co kazde 24 godziny odbywamy podróz
dlugosci 40 000 kilometrów. Podziel 40 000 kilometrów przez 24 godziny,
a dojdziesz do szokujacego wniosku, że krazymy dookola osi ziemskiej z
predkoscia 1666 kilometrów na godzine. Jezeli w czasie majacego nastapic
kataklizmu Stany Zjednoczone przesuna się w kierunku obecnego bieguna
pólnocnego (przyszlego poludniowego), to tak jakby woda w porcie
nowojorskim nagle opadla. W Brazylii ukaza się wielokilometrowe plaze,
bo woda sila zostanie wypchnieta.
W przeciwstawnych masach ladów wydarzy się zjawisko przeciwne. Z
nadzwyczajna szybkoscia wody podniosa się na katastrofalna wysokosc.
Gigantyczna fala, nigdy dotychczas niewidziana, wysoka na setki metrów
(tak, nawet ponad kilometr!) bezlitosnie zniszczy wszystkie tereny
nadbrzezne. Nie bedzie mozna uciec przed ta gwaltownoscia przyrody.
Nawet nieduze fale - 1O metrowej wysokosci - sa w stanie zetrzec z
powierzchni ziemi wszystko, co napotkaja na drodze. Co zatem zrobi taka
sciana wodyż Zaleje soba wszystko, co zyje. Wyobrazcie sobie, że
mieszkacie nad morzem i nagle widzicie fale o wysokosci kilkuset metrów,
zblizajaca się do was. Zanim zdolacie zareagowac, juz bedziecie
przykryci miliardami litrów wody morskiej! Nie zapominajcie, że ta
gigantyczna fala ma ogromna predkosc, powstala bowiem dzieki poteznym
silom.
Ta energia musi zostac calkowicie rozprowadzona, zanim oceany wróca do
dawnego spokoju. To oznacza wielkie zniszczenie wszelkiego zycia. Gdy
fala rozplynie się ponad ladami, zginie wiecej ludzi, niz dotychczas we
wszystkich wojnach w historii. W swojej ksiazce Voyage dans I Amerique
meridionale (Podróz do Ameryki Poludniowej) Alcide d'Orbigny pisze:
Twierdze, że zwierzeta ladowe Ameryki Poludniowej zostaly zniszczone
wtargnieciem wody na kontynent. Jak inaczej moglibysmy wytlumaczyc te
calkowita destrukcje i jednorodnosc kosci, odnajdywanych w pampasachż
Jasnym dowodem tego jest niezmierna liczba kosci i calych zwierzat,
których ilosc jest najwieksza w ujsciach dolin, jak to wskazuje p.
Darwin. Odkryl on najwieksza ilosc szczatków w Bahia Blanca, w Bajada, a
takze na wybrzezu i w doplywach Rio Negro, równiez u ujscia doliny. To
potwierdza, że zwierzeta byly unoszone woda i w wiekszosci doplynely do
wybrzezy. Bloto pampasów nagromadzilo się nagle w rezultacie gwaltownego
naplywu mas wody, unoszacej ze soba grunt i inne szczatki plywajace i
mieszajacej je ze soba.
Zatem Amerykanie i Kanadyjczycy nie tylko znajda się teraz w
temperaturze polarnej, ale ponadto wsród mas wody splywajacej z gór,
tratujacej wszystko, wyrywajacej z ziemi drzewa, tak jakby nic nie
wazyly, wyrzucajacej w powietrze zwierzeta i ludzi, samochody itd. - na
kilometry naprzód; nic, absolutnie nic nie uchroni się przed ta
gwaltowna przyroda. Nawet liczne zwierzeta morskie zgina, bo zostana
zgniecione niesionymi resztkami i wcisniete w ziemie. Bedzie to jeden
gigantyczny, masowy grób - mieszanina cial setek milionów ludzi i
zwierzat.
Te ciala, które pozostana nienaruszone dzieki zamrozeniu, będą
ostrzezeniem dla przyszlych pokolen, by nie zaniedbywac wzmianek o
silach, drzemiacych w naturze - tak, by nie powtórzyl się dawny blad.
Geolog Harlen Bretz pisze w The Channeled Scabland of the Columbia
Plateau (Journal of Geology, listopad 1923): Pod koniec ostatniego
zlodowacenia nastapila katastrofalna powódz. Ogromna sciana wody z
grzbietami fal, ciagle przewalajacymi się przed nia. Wysokosc jej
dochodzila do 450 metrów. Przelewala się przez szczyty pobliskich wzgórz
jak ogromne wodospady i kaskady, szerokie na 15 kilometrów, toczac przed
soba calymi kilometrami ogromne, wielometrowe glazy. Potezne masy wody
wyplukaly kanaly, glebokie na wiele metrów, w bazaltowej plycie
Plaskowyzu Kolumbijskiego. Wyplywajac z doliny Clark Fork River w
zachodniej Montanie i przeplywajac przez pólnocne Idaho z predkoscia 16
km3 na godzine, woda osiagnela glebokosc 250 metrów, plynac przez
Wallula Gap na granicy stanów Waszyngton i Oregon, a nastepnie splynela
do Kolumbii w swojej nieprzejednanej wedrówce do Pacyfiku. Wyplukujac od
30 do 60 metrów ziemi w wielu miejscach, powódz odslonila calkowicie
3200 kilometrów kwadratowych Plaskowyzu Kolumbijskiego, wyplukujac bloto
i piasek, pozostawiajac tylko nagie sciany dolin glebokich na 120
metrów, jak jalowe wspomnienie dawnej swietnosci. Powódz skonczyla się
równie szybko, jak się zaczela, w ciagu paru dni. Pozostawila
gigantyczne slupy rzeczne, które teraz byly wzgórzami o wysokosci ponad
30 metrów, i delte o obszarze 320 kilometrów kwadratowych w polaczeniu
dolin Willamette i Columbia River. W czesci tej delty znajduja się teraz
Portland, Oregon, Waszyngton i Vancouver. Zginely juz miliardy ludzi, a
to jeszcze nie byl koniec. Gigantyczna fala wydawala się posuwac naprzód
bez konca. Siegala coraz dalej w glab ladu. Bylo się bezpiecznym dopiero
na wysokosci 1500 metrów ponad poziomem morza.
Oczywiscie, jezeli to miejsce nie podlegalo przesunieciom ladów!
Nigdzie, doslownie nigdzie nie mozna bylo byc pewnym przezycia. W tej
heroicznej walce pomiedzy silami swiatla i ciemnosci przewaga sil
ciemnosci stawala się coraz bardziej widoczna. Cala kula ziemska
przezywala straszne chwile. Tu i ówdzie ludzie w rozpaczy usilowali
wspiac się na wierzcholek góry, by się zabezpieczyc przed podnoszacymi
się wodami. Tylko niewielu się udalo. Morze bylo zbyt potezne, by je
pokonac. Ogromne, bezlitosne fale toczyly się naprzód. Fala dotarla do
piramid. Te potezne budowle nie byly w stanie oprzec się jej sile:
pokryla je fala powodzi. Grzmiac gwaltownie, woda poplynela przez
wejscie i dostala się do komnaty królewskiej. Przed tysiacami lat w tym
miejscu odbywal się rytual zmartwychwstania. Dzisiaj te komnaty byly
zalane szalejaca woda. Cywilizacja cofnie się znowu do epoki kamiennej,
jesli w ogóle przetrwa. Opowiesci o tych wydarzeniach zdeterminuja
pózniejsze zachowanie ludzi w ciagu nadchodzacych tysiecy lat. Bedzie
się o tym mówic i przekazywac opowiesci z ojca na syna. Towarzyszyc temu
będą niesmiertelne opowiadania o odwadze i rozpaczy, a takze historyczne
relacje o wydarzeniach. Zupelnie tak samo, jak to, co teraz czytamy o
dawnych katastrofach.
następne |