|
HAARP: tęsknota za mocą?
Na Alasce w pobliżu miejscowości Gakona znajduje się las
anten o 25-metrowej wysokości podłączonych do nadajników
o wysokiej częstotliwości radiowej. Cała instalacja
zajmuje 15 ha i tworzy HAARP (HighFrequency Active Auroral
Research Program). Przestrzeń powietrzna nad obiektem
została zamknięta dla wszystkich rodzajów samolotów
cywilnych i wojskowych. Po wydarzeniach 11 września 2001
r. wokół HAARP rozmieszczono systemy obrony
antyrakietowej "Patriot". HAARP został wybudowany w
latach 90. wspólnymi siłami marynarki wojennej i wojsk
lotniczych USA.
Amerykanie nie ukrywają możliwości systemu, który ponoć
można użyć w celach wojskowych na 11 sposobów. Jawne
źródła podają, że instalacje są wykorzystywane w celu
aktywnego oddziaływania na jonosferę i magnetosferę
Ziemi. W konsekwencji mogłoby to doprowadzić do
zadziwiających rezultatów. Podobnie jak w Rosji HAARP
doprowadza na Alasce do sztucznych zórz polarnych,
wywołuje zakłócenia stacji radarowych wczesnego
ostrzegania. Jest w stanie łączyć się z okrętami
podwodnymi, a nawet lokalizować tajne podziemne
kompleksy przeciwnika. Urządzenia radiowe HAARP zdolne
są określać położenie ukrytych bunkrów i tuneli pod
ziemią, doprowadzać do przepalania urządzeń
elektronicznych, rozstrajać satelity.
Opracowane są już technologie oddziaływania na atmosferę
doprowadzające do zmiany pogody. Przeciwnicy projektu
alarmują, że jakoby HAARP jest wykorzystywany do
wywoływania klęsk żywiołowych, potężnych ulew, trzęsień
ziemi, powodzi i huraganów porównywalnych z Katriną i
Ritą. - Amerykanie ze wszystkich sił dążą do osiągnięcia
założonych celów, wypracowują w HAARP nowe technologie
oddziaływania na środowisko wokółziemskie i rzeczywiście
udało się im uzyskać pewne interesujące rezultaty.
Ogrzewanie jonosfery może doprowadzić do wykształcenia
sztucznych tworów plazmowych (obłoki plazmowe), istotnie
wpływać na pracę rozlicznych systemów radiowych,
doprowadzać do sztucznego świecenia nieba w nocy - uważa
Tokariew.
Oficjalnie HAARP posiadający własną stronę internetową
http://www.
haarp.alaska.edu/haarp/index.html określany jest jedynie
jako laboratorium naukowo-badawcze, wykorzystywane w
celu poprawienia łączności radiowej. Jednak oponenci
ostrzegają, że jego programowi przyświecają cele
wojskowe. - USA są już bliskie stworzenia broni
geofizycznej. Przestrzeń wokółziemska, jonosfera,
magnetosfera mogą znaleźć się pod aktywnym wpływem HAARP,
prowokując katastrofy techniczne - ostrzegał były
przewodniczący rosyjskiego komitetu ds. obrony Andriej
Nikołajew.
Zaniepokojenia amerykańskimi badaniami nie kryje również
specjalizujący się w zagadnieniu aktywnego oddziaływania
na atmosferę szef Federalnej Służby ds.
Hydrometeorologii i Monitoringu Środowiska Naturalnego
Walerij Stasienko. - Nieprzypadkowo w ostatnim czasie
światowa nauka wprowadziła w obieg termin "pogoda
kosmiczna". To współzależność aktywności słonecznej,
zakłóceń w magnetosferze i jonosferze Ziemi z tymi
procesami, które zachodzą w atmosferze. Zakłócenia w
magnetosferze rzeczywiście wpływają na klimat. Dlatego
oddziaływując na nie sztucznie za pomocą instalacji o
dużej mocy, można wpływać na pogodę, nawet globalnie -
ocenił Stasienko.
Działanie broni geofizycznej opiera się na idei
oddziaływania na atmosferę za pomocą dostatecznie
silnych i skumulowanych fal ultrakrótkich. Mogą one
podgrzewać fragment jonosfery, podobnie jak kuchenka
mikrofalowa podgrzewa mrożonki. Tak odkształconą warstwę
można unosić, odginać, a nawet tworzyć z niej coś na
kształt gigantycznych soczewek elektromagnetycznych
skupiających promienie słoneczne w określonych punktach.
Niepokój polityków i naukowców
Wyrywkowe informacje nt. eksperymentów meteorologicznych
zarówno w USA, jak i w ZSRS nie raz wywoływały skandale
polityczne. Również po głośnej powodzi w 2002 r. mówiło
się o jej sztucznym wywołaniu. Wówczas parlamentarzyści
unijni oskarżali Amerykanów o próby nadszarpnięcia
gospodarki UE. Z kolei komisja rosyjskiego parlamentu
ds. obrony poddała pod debatę problem zgubnego wpływu na
klimat eksperymentów wywołujących zakłócenia w
jonosferze i magnetosferze. To właśnie HAARP stał się
obiektem zainteresowania deputowanych. - Katastrofalna
powódź w Niemczech, Francji i Czechach, trąby powietrzne
u wybrzeży Włoch, gdzie trąby nigdy nie występowały, to
nic innego, jak zgubne skutki wykorzystywania przez
Amerykanów broni geofizycznej - oświadczyła ówczesna
deputowana Dumy Tatiana Astrachankina. Przekonywała ona,
że broń ta już została skonstruowana i wykorzystana, i
będzie dopracowywana, a jej moc wzrośnie kilka razy. Aż
90 rosyjskich parlamentarzystów skierowało wówczas listy
do prezydenta Władimira Putina i do ONZ z żądaniem
stworzenia komisji międzynarodowej, której zadaniem
byłaby kontrola prowadzonych na Alasce eksperymentów.
Zaniepokojenie przeciwników "majstrowania z pogodą" w
celach militarnych wywołała seria katastrof technicznych
w 2003 r., kiedy doszło do awarii sieci energetycznych o
niespotykanym zasięgu. 4 sierpnia 2003 r. w zwykły
słoneczny dzień wielka awaria pozbawiła prądu ogromne
połacie USA i Kanady. Mimo że nie było przeciążenia
sieci, która pracowała na 75 proc. swoich możliwości,
doszło tam do nieoczekiwanego wzrostu napięcia
przeładowującego system. W niedługim czasie po tym
zdarzeniu na półkuli północnej wystąpiła cała seria
następujących po sobie awarii: 18 sierpnia w Gruzji, 23
sierpnia w Helsinkach, 28 sierpnia w Londynie, 18
września w Hondurasie, 23 września w Szwecji i Danii, 28
września w północnych Włoszech i 7 października w
Wiedniu. Utrzymują oni, że amerykański program badawczy,
który miał służyć do wytworzenia tarczy z gorących
elektronów w jonosferze w celu ochrony przed atakiem
atomowym, jako produkt uboczny przyniósł możliwość
sterowania pogodą.
zobacz także:Czy
Amerykanie i Rosjanie majstrują przy pogodzie? |